Voigtländer 75mm f/2.8 VM APO-Skopar: Trójwymiarowa plastyka, zjawisko „bąbelkowania” i spacer z balkonikiem


Gdy rok temu dzięki uprzejmości brytyjskiego sklepu Robert White Photographic testowałem model 35mm f/2.0 APO-Lanthar, byłem przekonany, że trudno będzie mnie w manualnym świecie czymś jeszcze zaskoczyć. A jednak, gdy Jacek ze sklepu Robert White odezwał się z propozycją przetestowania kolejnej nowości – Voigtländera 75mm f/2.8 VM APO-Skopar – natychmiast wiedziałem, że czeka mnie niezwykła przygoda.

Dla mnie, jako fotografa poruszającego się z balkonikiem, zmagającego się z sarkoidozą i przewlekłym bólem stawów, fotografia to nie zwykłe hobby. To moja rehabilitacja, okno na świat i narzędzie odzyskiwania sprawczości. Każdy spacer to wysiłek, ale możliwość pracy z tak szlachetnym sprzętem daje niewiarygodną siłę i motywację do działania.

Z całego serca dziękuję Jackowi oraz całemu zespołowi Robert White Photographic za zaufanie, życzliwość i udostępnienie tego obiektywu do testów polowych. Panowie, Wasze wsparcie ma dla mnie wymiar nieoceniony!


Pierwsze wrażenie: Lita mechanika i zjawiskowa osłona

Wyjmując APO-Skopara z pudełka, natychmiast czuć geny Voigtländera:

  • Lity metal i zwarta forma: Obiektyw jest niesamowicie mały i poręczny – z łatwością mieści się w dłoni czy kieszeni kurtki. W porównaniu z wielkimi, ciężkimi portretówkami z silnikami AF, ten maluch w ogóle nie ciąży na szyi.
  • Elegancka metalowa osłona przeciwsłoneczna: Do zestawu dołączona jest przepiękna, profilowana osłona z metalu, która idealnie dopełnia retro sylwetkę obiektywu i wspaniale komponuje się z korpusem Nikona Zf.
  • Aksamitny pierścień ostrości: Mechanizm pracuje z maślanym, idealnie wyważonym oporem.

Ogniskowa 75mm i przysłona f/2.8: Idealny złoty środek

Początkowo miałem wątpliwości: czy f/2.8 na 75mm da wystarczające rozmycie tła? Czy nie będzie „za ciemno”?

Rzeczywistość w terenie rozwiała te obawy w kilka chwil:

  1. Separacja i plastyka: Przy 75mm głębia ostrości na f/2.8 jest przepięknie płytka, a jednocześnie wystarczająco głęboka, by oboje oczu portretowanej osoby pozostało ostre.
  2. Dystans roboczy: 75mm to genialny kompromis między zbyt ciasną 85/90mm a zbyt szeroką 50mm. Pozwala zachować intymny, naturalny kontakt z modelem bez wchodzenia w jego przestrzeń osobistą.

Trzy poligony testowe: Od psa, przez Belfast, po klasyczne auta

Zabrałem ten obiektyw w trzy zupełnie odmienne środowiska:

  1. **Codzienne spacery z psem wzdłuż rzeki:**Balkonik w jednej dłoni, smycz, aparat w drugiej ręce. Dzięki kompaktowości i piórkowej wadze mogłem dynamicznie reagować na ruchy czworonoga bez nadwyrężania stawów.
  2. **Sesja portretowa z modelką w zakamarkach Belfastu:**Ceglane mury, miejskie światło i industrialny klimat Belfastu. Obiektyw oddał odcienie skóry z organiczną miękkością, zachowując kryształowy mikro-kontrast na rzęsach i detalach ubioru.
  3. Zabytkowe auta w klubie motoryzacyjnym:
    Klasyczne samochody, ostre słońce, lśniące chromy i modelka. Konstrukcja apochromatyczna (APO) pokazała tu swoją absolutną wyższość – zero jakichkolwiek aberracji chromatycznych na blikach światła odbitego od chromowanych zderzaków!

Zjawisko „bąbelkowania” (3D Pop), moja konfiguracja Nikona Zf i 90% trafień

Najbardziej unikalną cechą tego szkła jest sposób, w jaki rysuje przejście między ostrością a nieostrością. Nazwałem to roboczo „bąbelkowaniem”.

Obraz w punkcie ostrości sprawia wrażenie, jakby soczewka tworzyła wypukły, trójwymiarowy bąbel – motyw główny dosłownie wyskakuje do przodu z kadru, podczas gdy pierwszy plan i tło miękko odpływają w kremowy bokeh.

I tu pojawiło się moje największe zaskoczenie: jak wybitnie widać zakres ostrości w wizjerze Nikona Zf od razu, na czystym obrazie, bez żadnych elektronicznych wspomagaczy!

Mój sekret konfiguracji (Zoom 100% z Peakingiem pod czerwonym przyciskiem nagrywania):

Wielu fotografów ma stale włączony focus peaking w wizjerze, co zaśmieca kadr kolorowymi kropkami. Ja mam swoje aparaty (Nikon Zf i Z9) skonfigurowane w bardzo specyficzny, wybitnie ergonomiczny sposób:

  • Na pełnym kadrze wizjer jest całkowicie czysty – oceniam kadr i ostrość wyłącznie na bazie naturalnego, optycznego „bąbelkowania” obiektywu.
  • W trybie fotografowania pod czerwonym przyciskiem nagrywania wideo (Video Record) mam przypisane powiększenie 100% z podświetleniem krawędzi (color-peaking / czerwona siatka).
    Dzięki temu przycisk znajduje się tuż pod palcem wskazującym, tuż obok spustu migawki – jestem w stanie błyskawicznie powiększyć obraz bez odrywania rąk czy zmiany chwytu.

Rewolucja Non-CPU Lens w Nikon Zf i Z9: Nazwa obiektywu i przysłona w EXIF bez drogich adapterów!

Warto wspomnieć o czymś, co dla użytkowników szkieł manualnych jest absolutnym majstersztykiem w ekosystemie Nikona (Zf i Z9):

  1. Nazywanie obiektywu w aparacie: Nikon w menu „Obiektyw bez procesora” (Non-CPU Lens) pozwolił nie tylko zdefiniować ogniskową i maksymalny otwór względny, ale dał możliwość wpisania pełnej nazwy szkła (np. Voigtländer 75mm f/2.8).
  2. Synchronizacja przysłony pokrętłem i zapis w EXIF (killer feature Nikona Zf!): W Nikonie Zf pojawiła się kapitalna opcja – możemy pokrętłem aparatu (sub-command dial) ustawiać wartość przysłony odpowiadającą tej, którą fizycznie wybraliśmy pierścieniem na obiektywie! Aparat natychmiast zapisuje tę wartość do metadanych EXIF zdjęcia.
  3. Koniec z drogimi adapterami elektronicznymi: Do tej pory użytkownicy szkieł Leica M, którzy chcieli mieć przysłonę w EXIF, musieli kupować drogie, specjalistyczne adaptery z elektroniką (z chipami lub miniaturowymi przełącznikami pozwalającymi wybrać zaledwie kilka predefiniowanych wartości). W Nikonie Zf nie potrzebujesz drogiej elektroniki – wystarczy solidny, prosty adapter mechaniczny. Co więcej, w Zf wartość przysłony zmieniamy pokrętłem z ogromną precyzją, co 1/3 stopnia EV (np. f/2.8, f/3.2, f/3.5, f/4.0, f/4.5, f/5.0, f/5.6 itd.). Dzięki temu nasza biblioteka w Lightroomie czy Capture One ma kompletne, perfekcyjne dane!

90% potwierdzeń i paradoks czasu na podgląd:

W praktyce wyglądało to tak: ustawiałem ostrość patrząc na czysty kadr, a następnie klikałem przycisk nagrywania tylko po to, by potwierdzić dobrze ustawioną ostrość. W 90% przypadków ostrość była już idealnie w punkt! Czasem chybiałem o dosłowne milimetry, ale minimalny ruch pierścienia natychmiast korygował kadr.

Co najbardziej fascynujące – mimo tak błyskawicznego dostępu do powiększenia pod palcem, sam ułamek sekundy potrzebny na włączenie podglądu i weryfikację sprawiał, że… obiekt potrafił uciec z pola ostrości! Wystarczył powiew wiatru poruszający włosami modelki, lekki krok psa czy mikro-zachwianie mojej sylwetki (balansując przy balkoniku). Dokładnie w tym czasie potrzebnym na podgląd obiekt potrafił wysunąć się poza papierową głębię ostrości. Gdybym zamiast tracić czas na powiększenie po prostu od razu wcisnął spust migawki – miałbym idealnie ostre zdjęcie!

Pamięć mięśniowa: kiedy Eye AF przestaje mieć znaczenie

Dzięki ergonomicznemu uchwytowi na palec (focus tab) zaczerpniętemu z dalmierzy Leica, przy dłuższym użytkowaniu wchodzi w grę czysta pamięć mięśniowa. Po pewnym czasie palec i kciuk dokładnie „wiedzą”, w jakiej pozycji ma znaleźć się wypust dla 1 metra, 1.5 metra czy 3 metrów.

Gdy zsynchronizujesz czucie w dłoni z tym, co widzisz w wizjerze, dochodzisz do poziomu, w którym autofokus z wykrywaniem oka (Eye AF) po prostu przestaje mieć znaczenie. Nie czekasz, aż algorytm odnajdzie źrenicę – jesteś tam ułamek sekundy wcześniej, w pełni świadomie kontrolując kadr.

Fizyka bezlusterkowca: „To co widzisz w wizjerze, to już historia” (Lekcja dla początkujących)

Warto w tym miejscu poruszyć fundamentalną kwestię, o której wiem i pamiętam od dawna, a na którą zawsze uczulam osoby zaczynające przygodę ze szkłami manualnymi na bezlusterkowcach:
👉 To, co widzicie w elektronicznym wizjerze (EVF), to już jest historia!

Gdy patrzymy w wizjer i wydaje nam się, że dynamiczny cel jest idealnie tam, gdzie chcemy – w świecie rzeczywistym może znajdować się już ułamek sekundy dalej. Wynika to ze specyfiki przetwarzania sygnału z matrycy, odświeżania ekranu EVF oraz czasu odczytu migawki elektronicznej (rolling shutter readout).

Wystarczy spojrzeć na realne pomiary laboratoryjne:

  • W aparatach z tradycyjną matrycą BSI, jak Sony A7 IV, czas pełnego odczytu matrycy przy migawce elektronicznej to około 67 ms (0,067 s) (w dyskusjach internetowych często mylony przez błąd przesunięcia przecinka z czasem cyklu pojedynczego zdjęcia wynoszącym 0,57 s). W połączeniu z opóźnieniem wizjera w dynamicznej akcji daje to odczuwalny poślizg!
  • W Nikonie Zf czas odczytu matrycy wynosi ok. 50 ms (a w szybkiej serii elektronicznej C30 spada do 26 ms), zaś opóźnienie wyzwolenia migawki to zaledwie ok. 0,04–0,05 s, co w połączeniu z procesorem EXPEED 7 daje znacznie żywszy, szybszy podgląd.
  • Z kolei we flagowym Nikonie Z9 schodzimy na zupełnie inny poziom: matryca warstwowa (stacked CMOS) odczytuje całą klatkę w zawrotne 3,7 ms (0,0037 s), a opóźnienie wizjera dzięki technologii Dual-Stream wynosi zaledwie ok. 20 ms (0,0200 s)!

W przeciwieństwie do klasycznej lustrzanki (DSLR) czy dalmierza optycznego (Leica M), gdzie światło trafia do oka w czasie rzeczywistym z prędkością światła, w bezlusterkowcu musimy wkalkulować to mikroskopijne opóźnienie.

Pracując z Voigtländerem 75mm na spacerach z psem, po kilku dniach byłem w stanie przewidywać, gdzie pies znajdzie się za sekundę. Ustawiałem ostrość tuż przed nim – w miejscu, w które dopiero wbiegał – i wciskałem spust migawki mikrosekundy przed tym, jak znalazł się w punkcie ostrości. Rezultat? Perfekcyjna, żyletkowa ostrość w ułamku sekundy. Pamiętajcie o tym: przy dynamicznych scenach na bezlustrze z manualem wyprzedzajcie kadr!


Marzenie sprzętowe i plany na przyszłość

Voigtländer 75mm f/2.8 VM APO-Skopar to obiektyw, który kradnie serce. Z całą pewnością jest to szkło, które chciałbym na stałe posiadać w swoim arsenale.

Z uwagi na moją sytuację zdrowotną (koszty leczenia i codziennej rehabilitacji), zakup takiego sprzętu z bieżącego budżetu jest poza moim zasięgiem. Dlatego będę zwracał się do moich niezastąpionych Patronów na Patronite, Patreon oraz wspierających na YouTube z prośbą o pomoc w zebraniu funduszy na stały zakup tego małego arcydzieła.

Jeszcze raz kłaniam się nisko Jackowi i zespołowi Robert White Photographic – daliście mi ogromną radość i powód do dumy.

Pełne materiały wideo znajdziecie na kanale: @photographerwithawalker.

📷 Specyfikacja

  • Obiektyw / Lens: Voigtländer 75mm f/2.8 VM APO-Skopar (Leica M-mount)
  • Aparat / Camera: Nikon Zf (z adapterem VM-Z)
  • Konstrukcja optyczna / Optical Design: Apochromatyczna (APO)
  • W zestawie / Included: Dedykowana metalowa osłona przeciwsłoneczna
  • Partner testu / Gear Loan: Robert White Photographic Ltd (UK)

Tagi:
#Voigtlander #ApoSkopar #NikonZf #RobertWhitePhotographic #PhotographerWithAWalker #LeicaM #Belfast #PortraitPhotography #ClassicCars #ManualFocus #DisabledPhotographer