
Wyszedłem na spacer z balkonikiem. Ciastek postanowił, że idzie z nami. I nie był to zwykły spacer – był to patrol.
Są koty, które siedzą w domu i patrzą przez okno. Ciastek nie jest takim kotem.
Wyszedłem z żoną na spacer – ona, ja z balkonikiem i Lola, pies, którym opiekujemy się na czas urlopu jej właścicieli. Normalna trasa wzdłuż kanału. I gdzieś po drodze zorientowaliśmy się, że za nami idzie Ciastek.
Smycz, której nie chciał
Żona wróciła do domu po smycz. Część trasy prowadziła przy jezdni – nie było mowy, żeby szedł luzem. Ciastek dał się założyć smycz. Ewidentnie mu się to nie podobało – kot, który nigdy na smyczy nie chodził, nagle musiał iść jak pies. Ale szedł. Bo chęć ochrony nas była silniejsza niż własna godność.
Kiedy zmieniliśmy trasę na ścieżkę przy kanale, odpięliśmy go. Szedł za nami w pewnym dystansie. Trzymał się z boku. Walczył z własnym strachem przed hałasem – ale nie odpuszczał. Gdzie mógł, szedł za nami, gdzie było za głośno, czekał na murku i dołączał z powrotem.
Koniec murku
Przy końcu murku zatrzymał się.
Dalej był parking – duży, pełen aut, pełen ludzi. Większe ryzyko dla tak małego zwierzęcia. Ciastek to ocenił i podjął decyzję za nas. Podbiegł, krzyknął i zawrócił nas. Jak rodzic, który łapie dziecko biegnące na ulicę. Nie było dyskusji.
Postanowiliśmy wrócić tą samą drogą, żeby nie denerwować bardziej naszego ochroniarza.
Starszy pan na ścieżce
Kiedy wracaliśmy, jakiś starszy pan szedł tą samą ścieżką – wracał z marketu. Ciastek pobiegł do niego, krzycząc, że ma się trzymać z daleka. Pan się zatrzymał, dał się powąchać, okazał respekt. Ciastek uznał, że zagrożenie jest zażegnane, i wrócił do patrolowania.
Byliśmy zszokowani całą sytuacją. I równie dumni.
Lew w ciele kota
Moja żona mówi, że Ciastek traktuje mnie jak chorego członka stada, o którego trzeba dbać. Sąsiedzi mówią, że chodzi po okolicy z nonszalancką dumą – ruchy ma tak wdzięczne i dumny krok, niczym lew kroczący po swoim terytorium. Patroluje je z dumą i poświęceniem, do domu zagląda jedynie przynieść zdobycz albo zjeść suchej karmy, po czym szybko zmyka kontynuować patrolowanie.
Często wraca ze śladami walk wskazującymi na udział w niejednej potyczce z wrogiem usiłującym plądrować jego królestwo.
Tego dnia miałem przy sobie Nikona Zf z Nikkorem Z 40mm f/2. Zrobiłem mu kilka zdjęć. Zasłużył.
Ten dzień zostanie w mojej pamięci na długie lata. A zdjęcie wykonane tego dnia zawiśnie na ścianie i będzie mi przypominać tę chwilę – i Ciastka, właśnie z tej jego ojcowskiej odpowiedzialności za swoje stado.
Sprzęt
- Aparat: Nikon Zf
- Obiektyw: Nikkor Z 40mm f/2
- Lokalizacja: Belfast, Irlandia Północna
Galeria
Zostańcie ze mną,
Wasz Fotograf z balkonikiem
Tagi: ciastek, kot, cat-photography, nikon-zf, nikkor-z-40mm, belfast, northern-ireland, photographer-with-a-walker, fotograf-z-balkonikiem, życie-z-kotem, cat-lovers



























